Góra XVII-wiecznej sukni - 1660
Tym razem postanowiłam zmierzyć się z uszyciem sukni z XVII wieku i zaczęłam od zrobienia usztywnionej góry. Po wielu godzinach prucia, kłucia a także po części szycia ręcznego udało mi się tworzyć takie cudeńko i jestem zadowolona <3
W poszukiwaniu wykroju przejrzałam trochę blogów i książek z wykrojami historycznymi i postanowiłam skorzystać z Corcets and crinolines Norah Waugh. Chciałam aby podstawa, do której będą doszyte rękawki wyglądała tak:
W poprzednich projektach próbowałam na oko odtworzyć wykrój na papierze i powiększałam go zgodnie z uznaniem i metodą prób i błędów w końcu udawało się dopasować wszystko jak należy. Tym razem chciałam spróbować innego sposobu czyli tak zwanego drapowania. Wiedząc z książki Waugh jak z ilu części powinien składać się wykrój i jak powinny wyglądać kolejne elementy, zaczęłam przypinać materiał do manekina, który o dziwo ma takie wymiary jak ja. Potem wygładzałam, przepinałam, narysowałam granice, powycinałam części, pospinałam do siebie szpilkami, przymierzyłam i ... udało się! Dodałam parę poprawek - odjęłam kilka centymetrów w talii, skróciłam odrobinę górę tyłu a reszta ułożyła się idealnie.
Wykroiłam każdą część po dwa razy z białej bawełny, zrobiłam tunele na fiszbiny, usztywniłam, przymierzyłam i wszystko pasowało jak powinno i kamień spadł mi z serca (drapowanie jest super).
Poucinałam to co wystające i niepotrzebne i uszyłam część wierzchnią. Następnie przyszłam ją do tej usztywnionej.
Podszewkę, którą zrobiłam z pościeli z Ikei, wszyłam ręcznie do środka.
Nadszedł czas na zrobienie rękawów i wtedy właśnie zaczęły się schody. Odwlekałam moment ich rozrysowania przez kilka następnych dni, później odwlekałam moment ich wykrojenia aż wreszcie po nie znalezieniu odpowiedzi na nurtujące mnie pytania w internecie, poszłam na żywioł. Wyrysowałam na oko patrząc na wykrój w książce Nory Waugh, wycięłam na oko i na oko też wszyłam i.... wiadomo jak się to musiało się skończyć. Musiałam zatem pruć, szyć, pruć, szyć, przycinać i jeszcze raz pruć. Zrobiłam kilka zakładek, zebrałam trochę materiału i gotowe rękawy wraz z przykrywającym paskiem ładnie wszyłam ręcznie do środka.
Na obu przednich stronach zrobiłam ręcznie po 8 dziurek do wiązania i voilà, skończyłam <3
| via Corcets and crinolines Norah Waugh |
W poprzednich projektach próbowałam na oko odtworzyć wykrój na papierze i powiększałam go zgodnie z uznaniem i metodą prób i błędów w końcu udawało się dopasować wszystko jak należy. Tym razem chciałam spróbować innego sposobu czyli tak zwanego drapowania. Wiedząc z książki Waugh jak z ilu części powinien składać się wykrój i jak powinny wyglądać kolejne elementy, zaczęłam przypinać materiał do manekina, który o dziwo ma takie wymiary jak ja. Potem wygładzałam, przepinałam, narysowałam granice, powycinałam części, pospinałam do siebie szpilkami, przymierzyłam i ... udało się! Dodałam parę poprawek - odjęłam kilka centymetrów w talii, skróciłam odrobinę górę tyłu a reszta ułożyła się idealnie.
Wykroiłam każdą część po dwa razy z białej bawełny, zrobiłam tunele na fiszbiny, usztywniłam, przymierzyłam i wszystko pasowało jak powinno i kamień spadł mi z serca (drapowanie jest super).
Podszewkę, którą zrobiłam z pościeli z Ikei, wszyłam ręcznie do środka.
Nadszedł czas na zrobienie rękawów i wtedy właśnie zaczęły się schody. Odwlekałam moment ich rozrysowania przez kilka następnych dni, później odwlekałam moment ich wykrojenia aż wreszcie po nie znalezieniu odpowiedzi na nurtujące mnie pytania w internecie, poszłam na żywioł. Wyrysowałam na oko patrząc na wykrój w książce Nory Waugh, wycięłam na oko i na oko też wszyłam i.... wiadomo jak się to musiało się skończyć. Musiałam zatem pruć, szyć, pruć, szyć, przycinać i jeszcze raz pruć. Zrobiłam kilka zakładek, zebrałam trochę materiału i gotowe rękawy wraz z przykrywającym paskiem ładnie wszyłam ręcznie do środka.
Na obu przednich stronach zrobiłam ręcznie po 8 dziurek do wiązania i voilà, skończyłam <3







Sliczny i bardzo estetyczny stanik!
OdpowiedzUsuń